Blu42 Media

Część 6

strona 73/196

Z uczuciem głębokiej wdzięczności oświadczam tutaj, że odczytanie napisów na tych pieczęciach i oznaczenie znaków herbowych zawdzięczam rzadkiej zaiste uprzejmości i uczynności najznakomitszego niezawodnie sfragisty polskiego dra Fr. Piekosiuskiego. Z powyższego opisu widzimy, że pierwotnie wisiało u dokumentu tego pieczęci 47, pozostało jeszcze 44, brak zaś piątej, szesnastej i dwudziestej. Kilka pieczęci wyciśniętych jest jednym i tym samym tłokiem, mianowicie nr. 3, 34 i 47, — potem nr. 2 i 37, — potem nr. 6 i 38, — potem nr. 8 i 24, — dalej nr. 10, 18 i 32, - dalej nr. 14, 2G i 40, — dalej nr. 19 i 27, — dalej nr. 22, 42, 43 i 44, — dalej nr. 23, 30 i 39, — dalej nr. 29 i 35 a wreszcie nr. 36, 45 i 4C. Znak pieczętny pojawiający się w nrach. 1, 14, 26, 40 i 41 z drobnemi odmianami, podobny do Kuszaby, uważa dr. Piekosiński za rodzaj strzemienia lub też tego żelaza, które się używa u wozów, aby za pomocą jego założyć naszyjnik konia na dyszel. Z 65 szlachty, którzy do konfedracyi tej przystąpili, tylko zatem 47 zawiesiło swe pieczęci a z nazw na tych pieczęciach umieszczonych zaledwie kilka zgadza się z temi, które zachodzą w samym dokumencie. Różnice te dadzą się może tym sposobem wytłómaczyć, albo że synowie nie mając własnych pieczęci używali pieczęci po ojcu pozostałej, albo że szlachcic, przeniósłszy się na inne dobra, z tych się pisał a na pieczęci wyryta była nazwa dóbr dawniejszych (za tern przemawia i ta okoliczność, że, jak pokazują podane poniżej w notach objaśnienia, wszyscy uczestnicy konfederacyi piszą się od dóbr w ziemi lwowskiej i żydaczowskiej, to jest od tych, na których w r. 1464 siedzieli) albo wreszcie, że szlachcic nie mający własnej pieczęci użył pieczęci szlachcica innego, lecz tymże herbem się pieczętującego. Dojść więc do tego, do którego z wymienionych w dokumencie uczestników należy każda poszczególna, u dołu zawieszona pieczęć, byłoby rzeczą nadzwyczaj trudną a może już nawet niepodobną. W każdym razie jednak zawierają te napisy bogaty materyał heraldyczny, który kiedyś posłuży może jakiemu umiejętnemu heraldykowi.

Wiadomo, że konfederacya albo jak mówią sami uczestnicy konjui-acya, nazywają bowiem siebie samych coniurati, zwrócona była przeciw możnowładczej rodzinie Odrowążów i to przedewszystkiem Odrowążów piszących się ze Sprowy, nie znajdujemy więc pomiędzy uczestnikami ani jednego szlachcica pieczętującego się Odrowążem. Ze szlachty piastującej wówczas urzędy w lwowskiej ziemi nie znajdujemy w dokumencie wymienionego ówczesnego podsędka Jana z Wysokiego, dlatego, że pieczętował się herbem Odrowąż, dalej podczaszego Mikołaja z Romanowa, który według Niesieckiego miał używać herbu Bożawola, sędziego grodzkiego Wojciecha Swathek, podstarościego Jana ze Sokolnik, o których nie wiem, jakim się herbem pieczętowali, i niektórych mniejszych z nazwisk mi nieznanych. Województwo, kasztelaństwo i starostwo zaś znajdowały się w ręku Odrowążów ze Sprowy, a mianowicie województwo i starostwo ruskie czyli, jak się wówczas jeszcze często zwie, lwowskie, jako i tenuta żydaczowska w ręku Andrzeja, kasztelania lwowska zaś w ręku Pawła Odrowążów ze Sprowy.

Dokument powyższy, jako i następny, dotyczący tej samej sprawy, jest to bowiem zobowiązanie wystawione ze strony miasta Lwowa, należą niezawodnie do najważniejszych, jakie w tym zbiorze znalazły miejsce. Jest to może jedyna w swoim rodzaju w dziejach polskich konfederacya i ścisły związek całej okolicznej szlachty z miastem, postawionem w związku tym zupełnie na równi ze szlachtą do tego stopnia, że szlachta obowiązuje się nie odbywać żadnego zgromadzenia bez udziału reprezentantów miejskich. O ostatecznem załatwieniu tej spraw- pisze Długosz pod r. 1465, o zawiązanej konfederacyi atoli nie wspomina.

Drukiem ogłoszony nie był ani powyższy dokument, ani następny, znano je dotąd tylko z niedokładnego podania treści w Zubrzyckiego kronice miasta Lwowa str. 116 i 117, gdzie Zubrzycki podaje także w niejednem miejscu błędny spis szlachty, która w związku tym udział brała. Pieczęci skonfederowanej szlachty nigdzie dotąd nie były opisane z wyjątkiem jedynego inwentarza archiwum miejskiego we Lwowie, zawierającego opisy tak niesłychanie błędne, że prawie ani słowa trafnego w nich nie ma.

') Pomorzany miasteczko w powiecie złoczowskim.

^) Jaćmierz miasteczko w powiecie sanockim.

^) Brzozdowce miasteczko w powiecie bóbreckim; ten Chodorowski pisał się także de ChO'

dorowstau\ jest to teraźniejszy Chodorów miasteczko w powiecie bóbreckim.

*) Branic nie ma dzisiaj we wschodniej Galicyi, ale że były niegdyś wynika z dokumentu oddrukowanego powyżej nr. X.

*) Olesko miasteczko w powiecie złoczowskim.