Blu42 Media

Front matter

strona 15/894

wojewodzie w obronie prawa i słuszności, czego dowodem sprawa graniczna władyki Przeworskiego Antoniego Radyłowskiego przeciwko wojewodzie Podolskiemu Stareechowskiemu 68j. Panowie Podkomorzowie, cłiociażby tylko z Przemyskiej ziemi, kładą swoją godność ziemską w tytułach swoicłi przed drugą swą godnością, chociaż nią było jeneralne starostwo Rusi. Zresztą stosunki same parły tutaj ziemian do urządzeń na wzór zachodnich województw a nawet do prześcignienia tychże w ogólnych dążeniach do zwiększenia samorządu. Jak już wspomniano, dobra tej szlachty były w znacznej mniejszości w stosunku do dóbr Korony, prawa jej nie były jasno określone, inni stanowili jakąś niepewną pośrednią warstwę ludności pomiędzy szlachtą a kmieciem i również niezdeklarowane prawa mieli do posiadanej ziemi. Dążenia przeto do zadzierżenia ziemi, do odgraniczenia jej od własności królewskiej, są dążeniem usprawiedliwionem, a wypływają także i z zapisek podkomorskich ponad wszelką wątpliwość. Starosta z początku, jak to było w XV. wieku, nie urzęduje przy owej komisyi granicznej, daje się zastępować podstarościemu lub wcale nie daje zastępcy i udaremnia rozgraniczenie, atoli Podkomorzy zawsze jest obecny, on bowiem nietylko jest wykonawcą wyroku komisarskiego, ale i obrońcą praw szlachty.

To też, jak już zauważono, Podkomorzym na Rusi jest zazwyczaj potężny rodem lub fortuną, młody dziedzic wielkiego imienia, który na barkach szlachty wznosi się do wyżyny przyszłego kierownika spraw Rzptej. Właśnie ten wzgląd, że coraz wybitniejsze osobistości poczęły tutaj zajmować urząd podkomorski, stał się przyczyną niedogodności dla szlachty. Podkomorzy bowiem będąc zajęty rozlicznemi ważnemi sprawami Rzptej, legacyami, pospolitem ruszeniem, sejmem itp., piastując nadto inne jeszcze urzędy i godności, nie mógł pilnować spraw swego urzędu, a zatem i bronić praw szlachty w zakresie podkomorstwa. Weźmy do rąk najstarszą księgę podkomorską przemyską, a przekonamy się cyfrowo o tej niedogodności szlachty. I tak Rafał Jarosławski, Podkomorzy Przemyski, odkłada spraw jedenaście w 1477 roku; jego następca Jakób Koniecpol-'ki spraw dwadzieścia i dwie w 1478 r. W latach 1479 do 1487 za podkomorstwa następcy Kmity, Stanisława z Pilczy, urasta liczba spraw niezałatwionych do wysokości sześćdziesięciu i dwóch i to na liczbę zaledwie kilku spraw załatwionych, które to ostatnie pomieszczono w niniejszym tomie ; za Stanisława Kmity w 1487 roku liczymy siedm spraw niezałatwionych na dwie załatwione. Wobec tego łatwo odgadnąć, że na statut Jana Olbrachta z 1496 r, na mocy którego zabroniono Podkomorzym odkładać naznaczone termina i to pod karą XIV. grzywien, wpłynęły głównie wschodnie województwa, te bowiem najwięcej cierpiały i tutaj przepisy statutu sami Podkomorzowie w aktach swoich jako obowiązujące podnoszą 69j. Istotnie też, jak pouczają akta przemyskie podkomorskie, repozycye terminów przez Podkomorzych wyznaczanych przez czas jakiś zmniejszają się i ustają. Wpływ województw wschodnich na rozwój prawodastwa granicznego występuje tsdy

'*) Pr. Succam. 254 p 656 — 657; wojewoda założył apelacyc przeciw wyrokowi Podkomorzego. ") AGZ. XV. N. 4634.