górskich przecinających sporne miejscowości. Ale i te wskazówki do informacji nie wystarczały i owszem niekiedy jeszcze bardziej zamącały trudną sprawę, tak, że same strony układały się, że w razie niezgody świadków obustronnych niechaj los roztrzygnie, która strona ma mieć aktorat^l). W jednej zapisce sanockiej z 1511 r. mamy tutaj szczegółowe opisanie takiego losowania, odbytego przy wykonywaniu prawa granicznego. Ucieka się tedy sąd graniczny do takiego rzadko zresztą używanego środka, a i tutaj działa za zgodą stron, lecz gdy po obydwóch stronach stały całe klany rozwydrzonej sporami odwiecznymi podgórskiej szlachty, jak ją spotykamy w kilku zapiskach przemyskich lub sanockich, środek ów był niemożliwym do zastosowania. Nadto inne trudności oczekiwały tutaj Podkomorzego. Trzeba się było wspinać po górach, wertepach, niekiedy po dni kilka z rzędu, aby módz ocenić z ręku na sercu, że tej a nie drugiej stronie przysłużą prawo duktu. Niemuiejsze trudności były i przy wytaczaniu linii granicznej do zwalczenia, a to właśnie z powodu terenu, w owych czasach jeszcze wielkiemi błotami i moczarami i niedostępnemi miejscami pokrytego tak dalece, że niekiedy wbrew zwyczajowi w zimie na takim terenie wytyczano granice. Trudno było sypać kopce w moczarowatych i błotnych miejscowościach, to też, gdzie woda kopce podmywała i niszczyła, radzono sobie przez wbijanie pali wierzbowych lub też obwałowanie kopca drzewami 42)^ lub też wprost czyniono Wielkie Błoto granicą naturalną dwóch posiadłości i już kopca nie sypano 43). Niekiedy radzono sobie w niedostępnym miejscu w taki sposób, że przez zawieszenie płachty na najwyższem drzewie w niedostępnej debrze uczynione, widocznej od miejsca dalszego duktu, uzyskiwano linię działową, której oznaczyć znakami nie było można, ale którą opisać się dało w akcie 44). z wiekiem XVI. znaczono już linie duktu od położenia względem słońca 45j i starannie oznaczano liczbę kopców a nawet zaciosów, używano sznura mierniczego 46]^ słowem stosownie do postępu cywilizacyi, używano wszystkich środków, aby granice uczynić wieczystemi 47). Wieczystość tę granic ogłaszał woźny na ostatnim kopcu narożniku. W ogólności — jak to z aktów wypływa — woźny ten, był niezbędną przy akcie granicznym figurą urzędową, On musiał publikować fundowanie jurysdykcyi podkomorskiej 48) on wzywał strony do przedłożenia sprawy, on odbierał od Podkomorzego łopatę do sypania kopca i wzywał panów szlachtę i pracowitych włościan do wysłuchania ogłoszenia — że urząd podkomorski przystępuje do sypania kopców, niechaj tedy wystąpią ci, którzyby przeciwko wytyczeniu tej granicy mieli zarzuty do poczynienia, gdyż po upływie miesiąca nie będzie już można ruszyć kopca, bez zezwolenia podkomorskiego urzędu — ruszenie bowiem kopca podlega karze, a mianowicie od narożników po 9 grzywien a od ściennika 3 grzywny. To samo obwoływał woźny i przy
*') Akt z 1462 r. AGZ XIII. Z. 3956. ") Zapiski 2990, 3029, 3033. "j Zap. 2292. ") Zap. 3083. *°) Zap. 3105 i inne. *°) Zap. 3025. ") Map w czasach owych jeszcze nie kreślono w Polsce, pierwsza mapa o jakiej w ogóle wspominają źródła, jest mapa Polski, na płótnie malowana, którą w 14i4 r. przedłożyli posłowie polscy papieżowi Marcinowi V, *') Zap. 3103.
XVI
usypaniu ostatniego kopca, gdzie wieczystą trwałość granicy ogłaszał 49). Poczem dopiero spisywano akt rozgraniczenia w księgi Podkomorskie opisując całą linię duktu od pierwszego narożnika aż do drugiego względnie ostatniego narożnika. Czynność usypania kopców przez Podkomorzego tylko zaznaczonych, ciężyła na stronach. Jak akt sanocki z 1511 r. podaje, wyznacza każda strona po 12 kmieci i po jednym szlachcicu, w których to obecności usypano wysoko owe kopce 50)^ czynność więc była uproszczoną, atoli inną rażą znoszono za wyrokiem stare kopce, które druga strona za krzywdzące uważała 51), czynności było jak się okazuje sporo dla stron, dlatego to pozostawiono im do jej załatwienia miesiąc czasu 51).