Blu42 Media

Indeks

strona 592/687

3. Tym celem zbliżywszy się pod Lwów kapitalne metropolii ruskiej miasto, za poprzedzonym w Wiszni obrządkom województwa ruskiego służącym aktem elekcyi do laski JW. Potockiego starosty kaniowskiego i poprzysięźeniem w kościele obywatelom wierności i sprawowania własności tego dostojeństwa, chcąc miastu wraz z znajdującymi się w nim ziemianami dopomódz do zjednoczenia się i powinnej skonfederowanemu w generale swoim województwu temuż wierności i porozumieć się i rozmówić o potrzebnych w tej mierze ułożeniach, nie byliśmy tak skwapliwi do żwawych środków skłonienia komendanta fortecy Ip. Korytowskiego, aby do tak zbawiennych czynności pozwolił nam jako upoważnionym marszałkom a osobliwie tegoż województwa wolnego do miasta wejścia i odebrania obowiązków wierności tak od ziemian znajdujących się w fortecy jako też miasta całego i garnizonu, z piechoty i dragonii Rzptej złożonego, ale uprosiwszy z pośrodku siebie godnego ziemianina i obywatela Ip. Dzierż bickiego starostę werdulskiego z dwiema trębaczami i adjutantami posłaliśmy z punktami kapitulacyi do Ip. komendanta, ofiarując mu względy dla miasta i ludzkość i konserwacyą przy jego charakterze i komendzie. Ip. komendant zaś, zapomniawszy pierwszego postępku swojego, w podobnych niepraktykowanego okolicznościach, przeciwko WIMci p. Puławskiemu staroście zazulenickiemu regimentarzowi partyi wojsk konfederackich popełnionego, że podobnym sposobem będąc od wspomnionego WIMci p. starosty zezulenieckiego przez trębacza i godnego oficera zapraszany o kapitulowanie i dopuszczenie ' wolnego wejścia zamiast wysłuchania i rozmówienia się z wysłanym oficerem kazał dać ognia, w którym trębacz na placu został a pod oficerem koń zabity.

4. Do tych zabrał się gwałtownych środków, że ani widzieć się z Ip. starostą Werdalskim^ nie chciał, ani go do miasta dla rozmówienia się nie dozwolił puścić i owszem zapamiętale odwróciwszy serce i oczy swoje od tych obowiązków, które winien ojczyźnie z krwie, z obywatelstwa, z charakteru, z żołdu i konserwacyi swojej, które winien wyssanej z krwi przodków swoich najświętszej religii, na ostatek wygardziwszy usilnemi ziemianów w fortecy znajdujących się, tudzież miasta i klasztorów prośbami i remonstracyami, a zniósłszy się z samym Ip. starostą lwowskim do mocnego i gorszącego narody, a w ohydę podającego u postronnych zabrawszy się uporu spędził garnizon i miasto przymusił gwałtownie do dawania odporu żwawego wojsku konfederackiemu z samej tylko jazdy złożonemu, tak dalece, że od godziny siódmej z wieczora dnia pierwszego czerwca gdy się zaczął atak, aż do godziny szóstej z rana trwać musiał z niejaką stratą ludzi z obydwóch stron, osobliwie konfederackich już z wałów po trzy razy spędzonych. Do tej nareszcie przyszedł rezolucyi nieuważnej, że już wracających się od bramy krakowskiej konfederatów ścigając rzęsistym z armat i ręcznej strzelby ogniem, zapalić puszkarzowi kazał dworek naprzeciwko wałów przy jezuickim kościele będących i tak wiele przez ten pożar świątnic boskich, klasztorów, dworków i pałaców w pe-

[fragment nieczytelny w skanie pierwodruku]